Wodny ćpun

Jednym z najfajniejszych nawyków, jakie przez lata udało mi się wykształcić, jest wypijanie półlitrowej butelki wody zaraz po przebudzeniu. Takiej zwyklej, z kranu, przepuszczonej przez filtr. Mam swoją butelkę i jej napełnienie rozpoczyna mój wieczorny rytuał, a opróżnienie – poranny. To najlepsze co mogę zrobić dla mojego zaspanego i wyschniętego po nocy organizmu. Poranny zastrzyk energii, jaki daje mi zwykła woda, jest wręcz niezastąpiony. Choć nie było łatwo przyzwyczaić się do tego – zaczynałem od niezbyt dużej szklanki, stopniowo dochodząc do całej butelki – teraz jestem wręcz uzależniony. I gdy raz na kilka miesięcy zdarzy się, że z różnych dziwnych względów zabraknie mi porannego napojenia, wiem, że będzie to ciężki dzień połączony z dyskomfortem, bólem głowy i zmęczeniem. Taki ze mnie wodny ćpun.

Powiązane tematy

2 komentarze

  1. Instruktor
    17 maja 2020
    • Grześ
      18 maja 2020

Dodaj komentarz

A Ty? Chcesz mieć fajne życie?No jasne!
+ +

A Ty masz swoje fajne życie?
Zapisz się, aby otrzymywać mój newletter
i poszukajmy go wspólnie.

Jesteś na liście! Teraz sprawdź swoją skrzynkę mailową.

A Ty masz swoje fajne życie?
Zapisz się, aby otrzymywać mój newletter
i poszukajmy go wspólnie.

Jesteś na liście! Teraz sprawdź swoją skrzynkę mailową.

A Ty masz swoje fajne życie?
Zapisz się, aby otrzymywać mój newletter
i poszukajmy go wspólnie.

Jesteś na liście! Teraz sprawdź swoją skrzynkę mailową.